Emocje towarzyszące bieganiu
Kondycja,  Osobowość,  Psychologia

Emocje towarzyszące bieganiu. Haruki Murakami biega.

Haruki Murakami jest jedynym znanym mi autorem, który bieganie traktuje jak napęd do pisania książek. W swoim pamiętniku „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” zdecydował się na te emocje towarzyszące bieganiu. Opisuje rzekę Charles w Cambridge i ulice w Atenach ze wszystkimi szczegółami, kiedy mija kolejne kilometry i minuty biegu.

Warto pisać taki pamiętnik, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie. Harukiemu Murakamiemu bieganie służy do zyskania fizycznego napędu do życia pisarza. Zapytał kiedyś zawodowego biegacza, czy ten ma chwile zwątpienia i czy ma myśli, że mu się nie chce. A tamten odpowiedział, że bezustannie.

Jego pamiętnik nie jest o tym, jak być zdrowym dzięki bieganiu. Jest jednak obszernym opisem tego, jak być spójnym wewnętrznie, mając bieganie za narzędzie do utrzymania fizycznej formy przez całe życie. To czy wytrzymasz założony dystans biegu, zależy od mantry, jaką sobie powtarzasz. On podaje w swojej książce: „Ból jest nieunikniony. Cierpienie jest wyborem.” Uprawianie sportu w celu pokonania samego siebie boli i to jest nieuniknione, ale czy to wytrzymasz, zależy wyłącznie od Ciebie. Bo chodzi o to, żeby mieć radość z każdego biegu i żeby ta radość przetrwała.

Nie zrozumcie mnie źle, nie chodzi o to, żeby pokochać cierpienie. Ale o to, żeby cieszyć się z każdej aktywności fizycznej.

Bieganie jest dobrym wyborem dla tych, którzy nie lubią sportów zespołowych.

Należałoby tu rozróżnić czy chodzi o rywalizację, czy o wysiłek fizyczny, który daje wewnętrzny spokój. W sportach zespołowych chodzi przecież o współpracę w zespole. Też można grać z innymi dla siebie. Jednak tu Haruki Murakami zdecydował się połączyć te dwie sprawy. Uważa, że wybrał bieganie, bo nie nadaje się do sportów, w których jest rywalizacja z innymi sportowcami. Lecz kiedy złapał go silny skurcz, w swoim pamiętniku pisze głównie o tym, jak mijają go kolejni uczestnicy maratonu. Wtedy instynkt współzawodnictwa bierze górę.

Możesz też nie lubić rywalizacji z innymi. Może być Ci wszystko jedno, czy Ty pokonasz swoich rywali, czy oni pokonają Ciebie. Jednak endorfiny, które towarzyszą wysiłkowi fizycznemu, są niezastąpione. Bez względu na to czy uprawiasz bieganie i jak je traktujesz, odczuwasz emocje towarzyszące bieganiu.

Bieganie pozwala stawiać sobie coraz to nowe cele. Dla Harukiego Murakamiego bieganie jest rywalizacją z samym sobą. Faktem, czy wczoraj był lepszy niż dziś, czy nie. I czy pokonał swoje słabości.

Emocje towarzyszące bieganiu.

Haruki Murakami pisze w swoim pamiętniku fragment, który nie daje się sparafrazować ani opisać własnymi słowami:

„Biegnąc, nic nie robię, tylko biegnę. Zasadniczo biegnę w pustce. Innymi słowy, biegnę po to, żeby osiągnąć pustkę. Ale jak można się spodziewać w takiej pustce myśli kryją się naturalnie. To oczywiste. Emocje ludzkie nie są wystarczająco silnie ani zintegrowane, żeby dać sobie radę z prawdziwą nicością.”

„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, Haruki Murakami, str. 23, MUZA SA, 2010

Słyszałam o wielu biegaczach amatorach, którzy biegną dotąd, aż ich umysł opróżni się z myśli. Jednakże Haruki Murakami stara się myśleć o tym, co widzi dookoła, biegnąc, ale nie myśli o niczym. Nazywa to własną nostalgiczną ciszą.

Uważa też, że zaletą jest fakt, iż nie musi nikogo ze sobą zabierać. Biegnie sam, w dobrych butach. Może to racja, że nie udzielają mu się wtedy emocje towarzyszące bieganiu, pochodzące od innych ludzi. Inni ludzie mają inne podejście do życia, inny bagaż doświadczeń. Często warto od tego odpocząć i nie martwić się odmiennością. Chociaż w tenisa można grać ze ścianą albo w squasha, ale to nie to samo. Dlatego bieganie ma mnóstwo zalet i mnóstwo ludzi, dla tychże zalet, je uprawia.

Trudne początki.

Każdemu, kiedy zaczyna biegać, idzie ciężko. Serce wali jak oszalałe, mięśnie nóg palą żywym ogniem, ból jest nie do zniesienia. Nic dziwnego, kiedy nie trenowało się nic przez wiele miesięcy. Ludzie na nas dziwnie patrzą, nie wiadomo co sobie myślą. Przecież okazaliśmy słabość, może chcą nam pomóc. Albo śmieją się z nas, kiedy nie patrzymy. Ogarnia nas wstyd, który słabnie wraz z każdym dniem i każdą minutą biegu.

Z czasem, stopniowo ciało przyzwyczaja się, oddech zwalnia, serce już nie łomocze. A my podziwiamy samych siebie tylko za to, że biegamy. Wstyd gdzieś znika. Bieganie staje się rutynową częścią życia.

Zmieniamy też dietę.

Bieganie wymaga też zmiany nawyków żywieniowych. Szczególnie dla tych osób, które mają skłonność do nadwagi. Dania złożone głównie z warzyw z rybami, które mogą być głównym źródłem białka, mogą być podstawą naszej diety. Produkty odzwierzęce, mięso i nabiał, nie muszą być podstawą żadnej diety. Jednak ja polemizowałabym z tym, czy rezygnować całkowicie ze skrobi, która według niektórych teorii potrafi leczyć.

Zaczynamy pić mniej alkoholu, bo ten nie dość, że odwadnia organizm, to jeszcze osłabia wolę. A nam zależy, żeby biegać.

Stopniowo zmienia się metabolizm energetyczny organizmu biegacza. I już nie chcemy wrócić do dawnych nawyków. W ten sposób, do pewnego stopnia można opóźnić efekty starzenia, zamiast z wiekiem tracić siły. Jeśli się nie trenuje mięśnie i kości słabną. Dlatego bieganie należy brać pod uwagę w perspektywie długoterminowej.

Kiedy jest się aktywnym każdego dnia, łatwiej jest usłyszeć wewnętrzny głos. Jedz to, co on ci podpowiada. Nie wybieraj diety dlatego, że ktoś tak Ci powiedział.

Biegający pisarz.

Haruki Murakami nie odkrył w sobie źródła kreatywności. Tak twierdzi. Jeśli chce napisać powieść, musi mieć fizyczny napęd. Zgromadzenie w sobie wystarczającej energii do pisania zabiera mu dużo czasu i energii. Mówi, że to jak szukanie wodnej żyły w twardej skale. Nie wierzy w naturalne źródło talentu. Wszystko, co robi, jest okupione wysiłkiem i bólem.

Ma ku temu motywację. Dzięki bieganiu ma energię do pisania książek. Dzięki bieganiu jest fizycznie sprawny i być może opóźni efekty starzenia. Nie chodzi tu o silną wolę, bo to nie ma związku. On biega, bo mu to odpowiada, bo sam to lubi, bo tak ma być.

Autor książek powinien charakteryzować się dwiema cechami: talentem i zdolnością koncentracji. Haruki Murakami wybiera tę drugą cechę jako najważniejszą. Wspomina Raymonda Chandlera, który nawet nic nie pisząc, siada każdego dnia przy biurku i się koncentruje.

Pisanie powieści jest dla niego pracą fizyczną. Cały proces koncentracji umysłu niczym wiązki lasera wymaga fizycznej siły. Pisarz skupia myśli całym ciałem, całym sobą i wszystkimi siłami. Często ponad miarę. Po to, żeby stworzyć narrację.

Wiele przemyśleń o pisaniu przychodzi do niego podczas biegania. Gdyby nie bieganie jego książki byłyby zupełnie inne. Biegając, zmusza się do maksymalnego wysiłku, aby żyć najpełniej. I vice versa, dzięki temu jego pisanie ma wymiar pełni życia.

Często pytają Harukiego Murakamiego czy nie boi się, że coś mu się stanie. Bo przecież pisanie powieści jest niezdrowe. W niektórych kręgach uważa się, że pisarze prowadzą niezdrowy tryb życia i że prowadzi ich to do degeneracji. W końcu pisanie wymaga odmiennych stanów świadomości, a te można wywołać wyłącznie dzięki złemu prowadzeniu się. Każdy artysta ma w sobie tę postawę antyspołeczną, której musi stawić czoła, aby jego narracja wynikała z czegoś więcej niż z permanentnego kryzysu.

Jakich ludzi mija, kiedy biegnie?

Kiedy idziesz ulicą, zwracasz uwagę na ludzi podobnych do siebie. Tak samo pisarz, który biega codziennie. Zauważa tych, którzy są na tej samej trasie codziennie. Ludzi na spacerach o tej samej porze albo biegających. Tak samo ubranych co dzień albo codziennie inaczej. Słuchających muzyki w słuchawkach.

Albo zupełnie odległych. Bezdomnych w brudnych ubraniach pchających przed sobą wózki z dobytkiem.

Warunki fizyczne długodystansowca i ekwipunek.

Biegacz długodystansowy powinien mieć niski puls. Zresztą po każdym długotrwałym treningu puls zwalnia. Gdyby puls spoczynkowy był szybki a w czasie treningu jeszcze szybszy, ciało nie wytrzymałoby tego i odmówiło większego wysiłku.

Buty do biegania nie muszą być modne ani uzupełniane gadżetami. Najważniejsze, żeby miały dobrą jakość. Chodzi o to, żeby można było polegać na podeszwach butów. Haruki Murakami używa też butów przeznaczonych do specjalnych zadań, tych zaprojektowanych do określonych wyścigów.

Wysiłek na ultramaratonie. Emocje towarzyszące bieganiu.

Przyznaję, że podziwiam wszystkich, którzy potrafią pobiec więcej niż 10 kilometrów za jednym razem. Zawsze zastanawiało mnie, co decyduje o tym, że dla niektórych ludzi ukończenie ultramaratonu jest osiągalne a dla innych nie. Częściowo odpowiedział mi na to wykład Emily Balcetis (tutaj).

Haruki Murakami opisuje emocje towarzyszące bieganiu na długich i bardzo długich dystansach. Pisze o momentach, kiedy zmusza swoje ciało do biegania. Kiedy nogi odmawiają posłuszeństwa, a całe ciało ma jakby zaciągnięty hamulec ręczny. Co myśli, kiedy w takiej chwili wyprzedza go kobieta starsza od niego o 20 lat? I woła do niego: „Trzymaj się!”.

W takim wysiłku całe ciało krzyczy dość!. A umysł zastanawia się jak przeżyć pozostały dystans. Jakie wymyślić oszustwa, żeby przeżyć te męki i nie zrezygnować.

„Nie jestem człowiekiem. Jestem maszyną. Niczego nie czuję. Po prostu zmierzam naprzód.”

„O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, Haruki Murakami, str. 120, MUZA SA, 2010

Po siedemdziesiątym piątym kilometrze ciało jest już tak zmęczone, że przestaje czuć cokolwiek, po prostu poddaje się prądowi i zasadom. I w tym momencie wyczerpanie staje się sojusznikiem. Dzięki temu nie czuje się fizycznego bólu, można wyprzedzać rywali i nie chcieć niczego innego. „Biegnę, więc jestem.” A takie wyczerpanie powoduje zaburzenia świadomości.

Po skończonym biegu jest osobista satysfakcja, szczęście i ulga.

„Blues biegacza”. Emocje towarzyszące bieganiu.

Haruki Murakami pisze, że po ukończeniu ultramaratonu dopadł go rodzaj letargu, który nazwał „bluesem biegacza”. Główną cechą tego stanu był brak entuzjazmu, później bieganie rzadziej niż wcześniej i krótsze dystanse. Dzięki stukilometrowemu maratonowi stracił entuzjazm, ale zyskał „coś zupełnie innego”. Tylko co? Haruki Murakami zapewnia nas, że sprawiło mu to „największą satysfakcję i dodało wiary w siebie”. Chociaż niewątpliwie było rodzajem przejścia w inny wymiar świadomości samego siebie.

Pokonanie długiego dystansu musi wiązać się z satysfakcją, czymkolwiek by nie było, musi też być dobrą zabawą. Gdyby tysiące ludzi nie postrzegały tego w ten sposób, nie byłoby tylu uczestników półmaratonów, maratonów, stukilometrowych ultramaratonów, triathlonów i wyścigów iron man.

Gdyby tysiące ludzi nie chciało sprawdzić, jak to jest, nie byłoby żadnej z tych rzeczy, które mamy teraz.

Haruki Murakami będzie biegał, dopóki ciało mu na to pozwoli, bez względu na wiek i wyniki. Będzie dbał o to, żeby jego konstrukcja psychiczna pozwoliła mu na ukończenie biegu. Dlatego, że go boli, on czuje, że żyje. Jest po prostu szczęśliwy i nie może być w tym żadnej logiki.

Zakończenie.

I to już wszystko na dziś. Mam nadzieję, że ten temat jest dla Was interesujący i że zachęciłam Was do odkrywania tajemnic własnego ciała. Jeśli chciałybyście przeczytać o innych sprawach z tej tematyki, to napiszcie o tym w komentarzach pod tym artykułem. Jeżeli coś pominęłam, a chciałybyście o tym przeczytać, to również piszcie komentarze pod tym artykułem. Jeśli macie propozycje innych tematów, to zapraszam do dzielenia się nimi pod tym artykułem albo wysłania wiadomości przez formularz na dole podstrony Moja filozofia.